Fasolowa bez kiełbasy i boczku nie musi być płaska. Wystarczy łyżeczka wędzonej papryki, którą krótko podsmażam na oleju razem z cebulą i czosnkiem, zanim wleję bulion. Majeranek wsypuję dopiero na ostatnie minuty gotowania. Dymny posmak i zapach z babcinej kuchni wracają, choć w garnku nie ma ani grama mięsa.
Co w fasolowej robi kiełbasa i czym ją zastąpić
W klasycznej wersji większość smaku dają kiełbasa albo boczek. Oddają do wywaru tłuszcz, sól i przede wszystkim nutę wędzenia, którą kojarzymy z niedzielnym obiadem u babci. Gdy usuniesz je z przepisu i nie dasz nic w zamian, zupa wyjdzie poprawna, ale nijaka.
Ja rozdzielam to zadanie między kilka przypraw. Wędzona papryka przejmuje dymny posmak, majeranek odpowiada za charakterystyczny zapach, a cebula z czosnkiem budują wyraźne, lekko słodkawe tło. Do tego dochodzą słodka papryka, liście laurowe i ziele angielskie. Nie trzeba niczego egzotycznego, wszystko to stoi w zwykłej kuchennej szafce.
Kiedy wsypać wędzoną paprykę?
Na samym początku, prosto na tłuszcz. Najpierw zeszklij na oleju posiekaną cebulę, potem dorzuć czosnek oraz po łyżeczce papryki wędzonej i słodkiej. Smaż to wszystko dosłownie przez chwilę, cały czas mieszając, a zaraz potem dodaj warzywa.
Papryka wrzucona do gotującej się wody daje głównie kolor. Dopiero w gorącym oleju uwalnia aromat i rozprowadza go po całej zupie. Trzeba jednak pilnować garnka, bo przypalona papryka robi się gorzka i tego już nie da się odkręcić. Dlatego w tym momencie nie odchodzę od kuchenki ani na chwilę.
Majeranek dopiero pod koniec
Z majerankiem jest odwrotnie. Jeśli wsypiesz go razem z warzywami, po długim gotowaniu niewiele z niego zostanie. Dodaję go więc wtedy, gdy zupa jest już prawie gotowa, razem z solą i pieprzem, i gotuję jeszcze tylko około 10 minut. To wystarczy, żeby oddał zapach, a jednocześnie go nie stracił.
Lubię rozetrzeć suszony majeranek w palcach nad garnkiem. Wtedy pachnie jeszcze mocniej i cała kuchnia od razu przypomina dom z dzieciństwa.
Jak ugotować fasolową bez mięsa krok po kroku
Do zupy potrzebujesz fasoli, marchewek, pietruszki, ziemniaków, cebuli, czosnku, oleju i bulionu. Z puszki przyda się 400 g krojonych pomidorów. Przyprawy to łyżeczka wędzonej i łyżeczka słodkiej papryki, liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego, majeranek, sól i szczypta świeżo mielonego pieprzu, a do posypania pęczek natki pietruszki.
- Fasolę zalej zimną wodą i zostaw na noc.
- Wylej wodę z namaczania, wlej świeżą i gotuj fasolę około 45–60 minut.
- Marchewki, pietruszkę i ziemniaki obierz i pokrój w małą kostkę. Cebulę i czosnek posiekaj drobno.
- W dużym garnku zeszklij cebulę na oleju, dodaj czosnek i obie papryki, smaż krótko.
- Wrzuć pokrojone warzywa, liście laurowe i ziele angielskie.
- Wlej bulion, dodaj ugotowaną fasolę i pomidory, gotuj około 20 minut.
- Wsyp majeranek, dopraw solą i pieprzem, gotuj jeszcze około 10 minut.
- Posyp zupę drobno posiekaną natką i podawaj z kromką chleba.
A jeśli chcesz czegoś do pogryzienia?
Wtedy przyda się wędzone tofu. Pokrój je w drobną kostkę, osusz ręcznikiem papierowym z zalewy, obtocz w odrobinie oleju lub oliwy i podsmaż na patelni albo zapiecz w piekarniku. Do zupy dorzuć je na samym końcu, żeby zostało chrupiące. Doda dymnego smaku i białka, choć z babcinym przepisem ma już niewiele wspólnego.
