Wracasz z cmentarza 1 listopada, wyjmujesz miskę z lodówki, a na dnie sałatki stoi woda? Winny jest zwykle środek pomidora. Przed krojeniem w kostkę wycinam go razem z pestkami, kukurydzę osuszam, a makaron gotuję al dente i studzę do końca. Wtedy sałatka spokojnie czeka w lodówce i nie puszcza wody.
Skąd się bierze woda w sałatce makaronowej?
Wodnista sałatka ma zwykle trzech winowajców. Pierwszy to pomidor, bo jego galaretowaty środek z pestkami oddaje sok przy każdym mieszaniu, a w lodówce jeszcze bardziej. Drugi to kukurydza z puszki, na której zostaje zalewa. Trzeci to makaron, który trafił do miski ciepły albo ociekający wodą.
Majonez tego nie uratuje. Od wilgoci rzednie i zamiast oblepiać kolanka, spływa na dno miski. Dlatego każdy składnik przygotowuję tak, żeby trafił do sałatki możliwie suchy.
Pomidor bez środka, kukurydza bez zalewy
Pomidora myję i dokładnie osuszam. Kroję go na ćwiartki, a potem nożem wycinam twardą część przy szypułce i cały wodnisty środek z pestkami. Zostaje sam jędrny miąższ, który kroję w drobną kostkę. Zajmuje to chwilę, a sałatka dużo dłużej trzyma konsystencję.
Kukurydzę wysypuję na sitko i zostawiam na kilka minut, żeby zalewa spokojnie ściekła. Jeśli ziarna nadal są mokre, rozkładam je na ręczniku papierowym i delikatnie dociskam. Z jednej puszki zostaje około 200–250 g ziaren, czyli w sam raz na 250 g makaronu.
Ogórka obieram i kroję w drobną kostkę, podobnie jak pomidora. Małe kawałki lepiej rozkładają się między makaronem i nie trzeba mieszać sałatki tak długo, a im krócej mieszam, tym mniej soku puszczają warzywa.
Makaron, najlepiej drobne kolanka albo muszelki, gotuję w około 2,5 litra wody z łyżeczką soli. Odcedzam go, gdy jest al dente, czyli miękki, ale jeszcze lekko sprężysty. Rozgotowany po wymieszaniu z majonezem zaczyna się rozpadać. Po odcedzeniu krótko przepłukuję go chłodną wodą, żeby zatrzymać gotowanie, i zostawiam na durszlaku, aż całkiem ostygnie i ocieknie.
Ile majonezu dodać?
Do dużej miski przekładam zimny makaron, 200 g szynki konserwowej lub drobiowej pokrojonej w małą kostkę albo krótkie paski, kukurydzę, pomidora i ogórka. Najpierw mieszam same składniki dużą łyżką, żeby dodatki równo się rozłożyły. Dopiero potem sięgam po majonez.
Zaczynam od 3 łyżek i dokładnie mieszam. Jeśli sałatka wydaje się sucha, dokładam jeszcze jedną łyżkę. Lepiej dodać mniej i uzupełnić, niż od razu zalać miskę sosem, którego nie da się już wyjąć.
Sól i pieprz dodaję na samym końcu, po trochu. Szynka i majonez same w sobie są słone, więc łatwo przesadzić. Jeśli wolisz lżejszy sos, możesz wymieszać majonez pół na pół z gęstym jogurtem naturalnym. Będzie wtedy delikatnie kwaskowaty.
Plan na 1 listopada: sałatka gotowa przed wyjściem na cmentarz
W Wszystkich Świętych robię sałatkę rano, zanim wyjdziemy z domu. Przykrywam miskę i wstawiam do lodówki. Potrzebuje co najmniej 30 minut, żeby smaki się połączyły, więc czas wizyty na cmentarzu w zupełności wystarczy.
Dzięki suchym składnikom nie muszę się martwić, że po powrocie zastanę rozmokłą masę. Wyjmuję miskę, mieszam sałatkę jeszcze raz, próbuję i w razie potrzeby dosypuję szczyptę soli albo pieprzu.
Na wierzch sypię drobno posiekaną natkę pietruszki i stawiam miskę na stole. Nic nie trzeba podgrzewać ani dokańczać, więc mogę usiąść z rodziną od razu po powrocie, zamiast stać przy kuchence.
