Kiedy rano nie chce ci się myć patelni, jajko sadzone zrobisz w mikrofalówce. Nakłuwam żółtko wykałaczką w 3–4 miejscach, do miseczki wlewam trochę zimnej wody, przykrywam ze szczeliną i grzeję 30 sekund przy 600 W, potem po 10 sekund. Po 60–90 sekundach białko jest ścięte, a żółtko wciąż płynne.
Dlaczego jajko w mikrofalówce potrafi wybuchnąć?
Mikrofale nagrzewają wodę zawartą w jajku. Z żółtka zaczyna się wydzielać para, która nie ma dokąd uciec, bo żółtko otacza cienka, ale szczelna błona. Para zbiera się pod nią tak długo, aż błona puszcza naraz.
Kończy się to pyknięciem, żółtkiem rozbryzganym po ściankach miseczki i jajkiem, które nadaje się już tylko do jajecznicy. Dlatego zanim włączę mikrofalówkę, robię trzy proste rzeczy. Każda z nich daje parze drogę ucieczki albo pomaga białku ściąć się szybciej.
Trzy zabezpieczenia: wykałaczka, woda i szczelina
- Nakłucia wykałaczką. Każde żółtko nakłuwam w 3–4 miejscach, płytko, tylko przez błonę. Do tego raz nakłuwam białko tuż obok żółtka. Przez te małe otworki para wychodzi po trochu, zamiast zbierać się w jednym miejscu.
- Zimna woda w miseczce. Wlewam jej trochę, cienką strużką przy samym brzegu naczynia, żeby nie uszkodzić żółtek. Dzięki wodzie białko ścina się szybciej i nie przykleja się do dna.
- Przykrycie ze szczeliną. Miseczkę nakrywam pokrywką do mikrofalówki albo zwykłym talerzykiem, ale nie do końca. Zostawiam wąską szparę, którą para ucieka na zewnątrz.
Uczciwie trzeba powiedzieć, że nawet z nakłuciami nie ma stuprocentowej gwarancji, że żółtko wytrzyma. Ryzyko jest jednak dużo mniejsze, a resztę załatwia pilnowanie czasu.
Krok po kroku: 30 sekund, potem po 10
Najważniejsze to nie nastawiać od razu długiego programu. Grzeję jajko etapami i zaglądam do miseczki między nimi, bo tylko tak widzę, w którym momencie przestać.
- Wbij jajka do szerokiej, niezbyt głębokiej miseczki żaroodpornej albo pojemnika do mikrofalówki. Jeśli robisz więcej niż jedno, zostaw odstęp między żółtkami.
- Wlej przy brzegu trochę zimnej wody.
- Nakłuj każde żółtko w 3–4 miejscach i raz białko obok niego.
- Przykryj, zostawiając szczelinę.
- Grzej 30 sekund przy mocy 600 W.
- Sprawdź białko. Jeśli dopiero zaczyna się ścinać, dokładaj po 10 sekund, aż będzie całe białe i lekko sprężyste.
- Zostaw jajka pod przykryciem na około 30 sekund.
- Zdejmij pokrywkę ostrożnie, trzymając twarz z dala od naczynia, i wyjmij jajka łyżką cedzakową.
Cały proces zajmuje od 60 do 90 sekund. Różnica wynika z wielkości jajek, z tego, czy są prosto z lodówki, i z mocy samej mikrofalówki. Przy pierwszym podejściu sprawdzałam więc częściej, a teraz już wiem, ile potrzebuje mój sprzęt.
Solę dopiero na talerzu, po wyjęciu jajka. Pasuje też pieprz i szczypiorek. Takie jajko nie ma chrupiących brzegów jak z patelni, za to robi się bez tłuszczu, więc jest lżejsze. Kładę je na grzance albo kromce świeżego chleba, obok warzyw skropionych oliwą.
Ile dodać, jeśli wolisz ścięte żółtko?
Podstawowy schemat daje ścięte białko i płynne żółtko. Jeśli lubisz żółtko twardsze, dołóż na końcu jeszcze 10–20 sekund grzania. Nadal rób to krótkimi etapami i zaglądaj do miseczki po każdym z nich, bo dłuższe grzanie to także więcej pary pod błoną.
Wolę zatrzymać się odrobinę za wcześnie niż za późno. Brakujące sekundy zawsze mogę dodać, a przegrzanego żółtka już nie odkręcę.
