Rano 1 listopada nie ma czasu na mikser, bo trzeba zdążyć na cmentarz i przygotować stół dla rodziny. Dlatego ciasto ze śliwkami piekę wieczorem 31 października. Dzięki oleju i maślance do kawy jest wciąż miękkie. Gdy świeżych śliwek brak, kładę na wierzch mrożone połówki prosto z zamrażarki.
Dlaczego to ciasto nie wysycha do rana?
Tłuszczem w tym przepisie jest 200 ml oleju, a nie masło. Właśnie olej sprawia, że miąższ zostaje miękki także następnego dnia. Drugą robotę wykonuje maślanka, która daje wilgoć i delikatność. Kawałek podany po nocy nie jest więc suchy.
Trzeci element to jajka. Cztery sztuki ubijam z cukrem i cukrem waniliowym przez 5–6 minut, aż masa zjaśnieje, zgęstnieje i wyraźnie urośnie. To powietrze odpowiada za lekką strukturę. Bez tego etapu nawet olej i maślanka nie dadzą puszystego placka.
Wieczorem wyjmuję blachę z piekarnika i zostawiam ciasto w formie, aż całkowicie wystygnie. Dopiero wtedy oddzielam brzegi od obręczy i ją zdejmuję. Kroję rano, tuż przed podaniem.
Mrożone śliwki kładę prosto z zamrażarki
Na początku listopada o świeże śliwki bywa już trudno. Mrożone sprawdzają się dobrze, pod warunkiem że nie rozmrażasz ich wcześniej. Twarde połówki układasz od razu na surowym cieście. Takie owoce i tak oddają więcej soku niż świeże, więc nie ma sensu wytapiać go na blacie.
Z mrożonymi śliwkami ciasto potrzebuje kilku minut więcej. Nie ustawiam z góry dłuższego czasu. Pod koniec pieczenia sprawdzam środek drewnianym patyczkiem, wbijając go między owoce. Jeśli wychodzi czysty, ciasto jest gotowe.
Jeśli masz jeszcze świeże owoce, najlepsze będą węgierki: małe, dojrzałe, ale jędrne, z wyraźnym smakiem i trzymające kształt w piekarniku. Większe śliwki pokrój na mniejsze kawałki, żeby nie obciążały masy. Owoce układam ciasno, w kilku kręgach, skórką do dołu. Każdą połówkę lekko wciskam w ciasto, ale nie zatapiam jej w całości.
Przepis na ciasto ze śliwkami na maślance
Składniki na tortownicę o średnicy 24–25 cm:
- 4 jajka
- 180 g cukru
- 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią lub cukru wanilinowego
- 200 ml oleju
- 330 g mąki pszennej tortowej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 200 ml maślanki
- drobne śliwki, świeże lub mrożone
- cukier puder do oprószenia (opcjonalnie)
- Jajka i maślankę wyjmij wcześniej z lodówki, żeby miały temperaturę pokojową. Dno formy wyłóż papierem, a boki zabezpiecz paskiem papieru. Piekarnik nagrzej do 170°C z grzaniem góra-dół.
- Jajka z oboma cukrami ubijaj 5–6 minut na wysokich, ale nie najwyższych obrotach.
- Wlej olej i połącz go z masą szpatułką, ruchami od dna ku górze.
- Mąkę wymieszaj z proszkiem i przesiej do masy. Dolej maślankę i mieszaj szpatułką tylko do zniknięcia suchych grudek.
- Przełóż ciasto do formy, wyrównaj wierzch i ułóż śliwki przekrojoną stroną do góry.
- Piecz na najniższym poziomie przez około 60–65 minut, a z mrożonymi owocami kilka minut dłużej. Gotowość sprawdź patyczkiem.
Trzy błędy, przez które wychodzi zakalec
- Mikser po dodaniu mąki. Od tego momentu pracuje już tylko szpatułka, bo długie mieszanie zbija ciasto.
- Zimna maślanka. Wlana prosto z lodówki do ubitych jajek gorzej się z nimi łączy, więc masa nie wychodzi równomierna.
- Zaglądanie do piekarnika. Przez pierwsze 40–45 minut drzwiczki zostają zamknięte, bo w tym czasie ciasto rośnie i utrwala strukturę.
Jeśli wierzch rumieni się za szybko, pod koniec pieczenia przykryj go luźno kawałkiem folii aluminiowej. Cukier puder jest opcjonalny. Bez niego lepiej widać błyszczące, czerwone brzegi śliwek.
